Squeezebox Touch z dyskiem USB

Jak już to wspomniałem we wcześniejszym wpisie dotyczącym Squeezebox Touch do działania potrzebuje on źródła z muzyką. Niekoniecznie musi to być dedykowany zewnętrzny komputer z oprogramowaniem Logitech Media Server. Równie dobrze  może to być sam Squeezebox Touch, który na razie jako jedyny ma możliwość uruchomienia wewnętrznego serwera i odczytywania danych z pamięci masowych podpiętych przez USB lub też z karty SD. Ograniczeniem w przypadku pamięci typu flash jest ich wielkość. Karta SD nie może mieć więcej niż 32GB.

Przez port USB można podłączyć pamięci typu Flash lub dyski HDD. W przypadku dysków HDD zalecane jest, żeby były one z własnym zasilaniem, gdyż wydajność zasilania USB Sqeezboxa nie jest zbyt wysoka. Doświadczyłem tego przy testach na starszym dysku 160GB 2.5″ Hitachi. Bez dodatkowego zasilania skutkowało to zawieszeniami się serwera i częstą niemożnością słuchania.  W przypadku braku możliwości stosowania dysków z własnym zasilaniem można użyć zasilanego HUBa USB, który dostarczy dyskom wystarczającej ilości energii. Jednakże przy drugim dysku Samsung M2 Portable 3.0  (750GB, USB3.0) wygląda to znacznie lepiej. Dysk pobiera niewiele energii i nie ma najmniejszego problemu z pracą.

Po pewnym okresie testowania mogę pokusić się o krótkie podsumowanie zalet i wad używania Squeezeboxa Toch z dyskiem USB.

Fakty dla biblioteki około 250GB zawierającej około 8500 utworów FLAC (730 albumów):

  • Pełne zaindeksowanie biblioteki zajęło 77 minut.
  • Reindeksowanie po wyłączeniu squeezeboxa od zasilania  zajęło 6 minut, a system był gotowy do użycia po około 7 minutach od włączenia.
  • Po dograniu 450 MB muzyki (2 albumy we FLAC) reindeksowanie zawartości i rozpoznanie nowych plików zajęło 7 minut
Dla porównania te same operacje na serwerze opartym o Intel Atom 330 i dysk SATA II zajmują odpowiednio:
  • Pełne zaindeksowanie biblioteki: 5 minut 46 sekund 4 minuty 38s (po zmianie systemu plików na serwerze z EXT3 na UFS)
  • Reindeksowanie w celu wyszukania nowej muzyki: 42 sekundy.
Jak widać, Squeezebox Touch z dyskiem USB jest ponad 10 razy wolniejszy w tych operacjach od dedykowanego serwera.
Plusy:
  • Brak konieczności stosowania zewnętrznego serwera (czy to w wersji dedykowanego, czy też odpalanego na komputerze). Co w przypadku zwykłego komputera lub serwera stojącego w tym samym pomieszczeniu oznacza mniej hałasu od niego.
  • Bardziej ‚kompaktowy’ system. W minimalistycznej wersji tylko SBT, dysk i zasilacz.
  • Dużo mniejszy pobór energii elektrycznej (SBT + Serwer (ATOM) pobiera około 50VA, SBT + dysk USB pobiera 6VA)
  • Możliwość dostarczania muzyki dla dodatkowych 2 urządzeń Squeezebox.

Minusy:

  • Długi czas startu po podłączeniu dysku z pełnym indeksowaniem.
  • Po włączeniu zasilania, lub podłączeniu dysku wymagana jest reindeksacja trwająca około 10% czasy potrzebnego na pełną indeksację.
  • Reindeksacja bazy w poszukiwaniu zmienionej treści trwa około 10% czasu potrzebnego na pełną indeksację.
  • SBT nie obsłuży każdego dysku USB, zalecane jest stosowanie dysków z własnym zasilaniem, a w przypadku jego braku stosowanie HUBA USB z zasilaniem. Jednakże niektóre dyski bez problemu współpracują z samym SBT.
  • Ograniczona funkcjonalność serwera (znacznie mniej możliwości parametryzacji niż serwer w wersji standalone).
  • Brak możliwości sterowania przez WWW. Pozostaje jednak zdalne sterowanie z komputera przez SqueezePlay.
  • Należy stosować standardową kompresję plików FLAC (poziom 5) nie poleca się stosowania FLACów z dużą kompresją (poziom 8), w takich przypadkach procesor Squeezeboxa może nie mieć wystarczającej mocy obliczeniowej, żeby obsłużyć wszystkie funkcje.
  • Utrudnione wrzucanie nowej muzyki. Najprostsze jest odpinanie dysku od Squeezeboxa, wgrywanie nowej muzyki na dysk na komputerze, podłączenie z powrotem do Squeezeboxa i ponowne reindeksowanie całej biblioteki, co wymaga czasu. Możliwe jest też zainstalowanie oprogramowania rsync i synchronizacja zdalna bibliotek, w tym przypadku trzeba tylko przeszukać dysk w celu znalezienia nowej muzyki. Jest również możliwość udostępnienia podpiętych dysków przez Sambę i zdalny dostęp do nich z poziomu Windows.
  • Audiofile raczej nie zainteresują się tą opcją, znaczne obciążenie procesora w SBT może mieć słyszalny wpływ na jakość sygnału wystawianego na zewnątrz. Jednakże dla przeciętnego użytkownika jest to jedno z wygodniejszych rozwiązań.
  • Ze znanych ograniczeń jest również maksymalna długość playlisty, która w tych okolicznościach nie może przekraczać 100 utworów.

Jak widać minusów jest znacznie więcej niż plusów, ale w określonych okolicznościach można dosyć wygodnie stosować to rozwiązanie. Poza tym wydaje mi się, że jest ono dosyć dobre dla osób posiadających niezbyt wielkie biblioteki z muzyką (do kilkudziesięciu GB), rozwiązaniem też może być stosowanie dysków SSD.

Squeezebox – Serwer

Jakiś czas temu opisałem odtwarzacz Squeezebox Touch.  Tym razem czas na Squeezebox Serwer, czyli coś, co podaje strumień danych dla Toucha.

W przypadku większości urządzeń Squeezebox, za wyjątkiem modelu Touch, w celu słuchania własnej muzyki trzeba mieć uruchomiony Logitech Media Server, tj. oprogramowanie serwera, które będzie w stanie posiadaną muzykę wysłać do Squeezeboxa. Oprogramowanie to jest dostarczane przez Logitecha  obecnie jako Logitech Media Server, a wcześniej jako Squeezebox Serwer. W przypadku Squeezebox Touch można użyć wbudowanego oprogramowania serwera, a muzykę dostarczać z podłączonego przez USB dysku przenośnego lub karty SD.

Oprogramowanie serwera można zainstalować na pececie z Windowsem, Macu, Linuxie, a także specjalistycznych dyskach sieciowych, np. Qnap.

Najprościej zrobić to na podręcznym komputerze z windowsem lub na MACu, jest jednak to związane z tym, że musi on działać, żeby można było posłuchać muzyki. Druga możliwość to zrobienie sobie serwera (również z windowsem, linuxem lub freebsd), ale tu już trzeba się trochę znać. Wygodą serwera jest to, że można go również wykorzystać jako domowe centrum danych na potrzeby wszystkich domowników, a także do wykorzystania jako serwer DLNA, z którego coraz częściej korzystają nowe telewizory i inne odtwarzacze multimedialne. Trzecia możliwość, to wspomniane dyski sieciowe.

Ja poszedłem w kierunku dedykowanego domowego serwera.  Całość oparłem o małą (obecnie nieco już przestarzałą) płytę Intel D945GCLF2  w formacie miniITX z procesorem Intel Atom330. Do tego 2GB pamięci RAM, dodatkowa 2GB karta Compact Flash z przelotką CF-IDE oraz dysk 500GB na dane. Całość wpakowałem do małej, ale rozwojowej obudowy MiniITX, do której później będę mógł dołożyć jeszcze co najmniej jeden dysk.

Jako system operacyjny przez ostatnie dwa lata używałem Ubuntu Server, ale ostatnio całkowicie zmieniłem front i od kilku tygodni używam FreeNAS. Jest to mały, kompaktowy system oparty o FreeBSD, który może startować z CDromu, Flasha lub karty pamięci i został specjalnie zoptymalizowany pod kątem wykorzystania jako domowa sieciowa pamięć masowa, z tym, że oprócz klasycznych usług udostępniania plików w sieci ma jeszcze kilka bardzo przydatnych narzędzi jak np. lekki serwer http, UPnP,  iTunes, czy klient sieci torrent. Całość wymaga tylko podłączenia monitora do pierwszego odpalenia, a później można wszystko zrobić z poziomu konsoli www lub terminala SSH.

W celu przystosowania FreeNASa do wykorzystania jako serwer Squeezeboxa trzeba doinstalować jeszcze oprogramowanie SlimSerwer dostępne tutaj,które daje możliwość zainstalowania Logitech Media Serwera czy starszej wesji Squeezebox Servera.

Niestety ze względu na znaczne zmiany wewnątrz systemu najnowsza 8 wersja FreeNAS, nie jest wspierana przez SlimServer i należy wykorzystać ostatnią stabilną wersję 7.

MiniDAC.1 cz.4 – zapakowany w obudowę

Po skończeniu przetwornika Buffalo przyszedł czas na skończenie prac nad MiniDAC.1 czyli tzw ‚lampucerę”. Podobnie jak poprzedni DAC ten również pod względem elektrycznym był kompletny, a  czekał tylko na dokończenie obudowy.

MiniDAC.1 - ukończony

MiniDAC.1 - ukończony

Do wykończenia podszedłem tym samym trybem. Na przód trafiła aluminiowa sztaba 60×4 mm.

MiniDAC.1 - front oraz środek

MiniDAC.1 - front oraz środek

Z przodu urządzenia znalazły się tym razem dwie kontrolki: zasilanie i ‚lock’ sygnału oraz przełącznik hebelkowy wybierający wejście Coaxial lub też Toslink. Panel przedni został przyklejony do obudowy klejem montażowym do metalu.

MiniDAC.1 oraz Buffalo

MiniDAC.1 oraz Buffalo

Przy okazji dokonałem również pomiarów poziomu sygnału wyjściowego swoich urządzeń dla sygnału 1kHz o poziomie 0dB (próbkowanie 16bit /44,1kHz). Nominalnie dla urządzeń consumer audio przyjmuje się, że powinien on wynosić 2V (RMS – napięcie skuteczne). Wyniki prezentują się następująco:

  • Squeezebox Touch – 2,04V – prawie idealnie
  • Buffalo DAC – 1,84V – ciszej niż Squeezebox
  • MiniDAC.1 – 2.21V – głośniej niż Squeezebox

Wyniki te tłumaczą jedną z moich obserwacji, że przy porównywaniu tych urządzeń na wzmacniaczu z prostym selektorem wejść bez zmieniania poziomu wzmocnienia najlepiej gra źródło o najwyższym poziomie sygnału, czyli MiniDAC.1, później Squeezebox, a na końcu Buffalo. Ale tak jest tylko, gdy nie zmienia się poziomu wzmocnienia. Wystarczy jednak zastosować wzmacniacz, w którym można wyregulować czułość wejść i już nie będzie to takie oczywiste.  Dając sobie jednak więcej czasu na odsłuch tych urządzeń przez dłuższy czas, przy różnych poziomach głośności nie jest to już jednak tak jednoznaczne i moim zdaniem jednak lepiej gra Buffalo. Jest bardziej ‚zrównoważony’ ma dużo lepsze budowanie sceny stereofonicznej, a przy tym nie jest taki ‚efekciarski’ jak MiniDAC.1.

Squeezebox Touch – zamiast odtwarzacza CD

Po 20 latach używania płyt CD przyszedł czas na kolejną (r)ewolucję w moim systemie. Pół roku temu kupiłem urządzenie Squeezebox Touch, na którym miałem zamiar zbudować nowy system odtwarzania muzyki. Obecnie rozwiązanie to całkowicie zastąpiło w moim zestawie odtwarzacz CD, który czeka samotnie na półce na nowy dom.

W podstawowej i najprostszej wersji system ten składa się ze Squeezeboxa i muzyki w prawie dowolnym formacie zapisanej na karcie SD, pamięci USB, albo przenośnym dysku twardym. Muzykę można również przechowywać i podawać na Squeezeboxa poprzez sieć LAN lub WiFi z oprogramowania SqueezeboxServer zainstalowanego na domowym komputerze, laptopie, lub serwerze plików  (dedykowany lub nie).

Po miesiącach prób i ustawień konfiguracja systemu odtwarzania plików wygląda następująco:

  • Muzyka. Wszystkie płyty zripowane do formatu FLAC, poziom kompresji 5, dane opisujace płytę i utwory umieszczone w tagach. Do ripowania wykorzystywałem zarówno darmowe EAC jak również komercyjne dbPowerAmp. Do tagowania wykorzystuję MP3tag.
  • Serwer. MiniPC oparte o platformie Intel Atom z systemem Linux Ubuntu Server 11.04, na którym uruchomione jest SqueezeboxServer w ostatniej wersji 7.6.0. Dostęp do serwera z poziomu systemów Windows zapewniony jest przez Sambę. Serwer wykorzystywany jest również do innych zadań w domu. Służy jako centralny storage dla zdjęć oraz innych plików, a także serwer wydruku. Do łatwiejszego zdalnego zarządzania wykorzystuję system Webmin.
  • Odtwarzacz Squeezebox Touch podłaczony do serwera poprzez kablową sieć LAN 100 Mbit. Oprogramowanie w ostatniej dostępnej wersji 7.6.0
  • DAC DIY oparty na PCM1798 (MINIDAC.1) połączony do Squeezeboxa poprzez kabel Coaxial.
  • Sterowanie: bezpośrednio poprzez ekran dotykowy Squeezeboxa lub dołączonego pilota, alternatywnie poprzez dowolny komputer w domowej sieci i stronę Squeezebox Server.

Konfiguraja ta pozwala na dosyć wygodne zarządzanie zbiorem muzyki. Możliwa jest rozbudowa systemu do 4 niezależnych urządzeń odtwarzających Squeezebox (Classic, Duet, Touch), co daje namiastkę systemu MultiRoom. Dodatkowo możliwe jest również sterowanie z Ipoda, Ipada itp.

Przy budowie systemu warto zwrócić uwagę na następujące kwestie, które ułatwiają życie:

  • Wybór formatu przechowywania. Jest kilka możliwości, ja zdecydowałem się na bezstratną kompresję FLAC. Do ripowania wykorzystuje EAC ustawionego zgodnie z zaleceniami i sprawdzającego zrzucone płyty w bazie AccurateRip. To dosyć pomocne narzędzie pozwala na ripowanie z większą szybkością z w miarę dobrym zapewnieniem, że zripowane płyty są wiernie zgrane. Wygodniejsze wydaje się jednak narzędzie dbPowerAmp, które dostarcza nieco lepszych danych do tagowania oraz dysponuje wygodniejszym interfejsem.
  • Warto dobrze otagować zgrane pliki jeszcze przed wrzuceniem muzyki na serwer.
  • SqueezeboxServer w wersji od 7.6.0 rozróżnia małe i wielkie litery, warto o tym pamiętać przy tagowaniu. „AIR” i „Air” dla niego są różnymi nazwami.
  • Żeby uniknąć zbyt dużych partii nowych płyt do ripowania robię to na bieżąco jak najszybciej po zakupie. Odpowiednim motywatorem jest brak odtwarzacza CD w systemie.
  • Przy konfigurowaniu serwera w wersji 7.6.0 trzeba pamiętać, aby nie wskazać tej samej lokalizacji plików muzycznych i playlist. Inaczej serwer zobaczy tylko to, co mamy w playlistach.
  • Muzykę warto przechowywać na serwerze w sensownie zrobionej strukturze. Jeśli można unikać wrzucania wszystkich plików do jednego katalogu. Moje podejście jest następujące: 1 – poziom : rodzaj, 2 – poziom: artysta, 3-poziom: album
  • Przy wykorzystaniu zewnętrznego DACa można się pokusić o wyłączenie regulacji głośności w SqueezeboxTouch. Pozwoli to na uniknięcie zbędnego przeliczania sygnału przez odtwarzacz. Opcja dostępna w Squeezebox Touch: Ustawienia -> Ustawienia Audio -> Stała Głośność -> Stała głośność 100%
  • Lepiej używać połączenia kablowego LAN niż WiFi, co mniej obciąża procesor Touch’a. Jednakże skoro już używa się WiFi warto pamiętać o właściwych zabezpieczeniach sieci –  WPA2 Personal to w chwili obecnej konieczność.
  • Dobra strona o tym jak można jeszcze poprawić konfigurację Squeezboxa i Serwera znajduje się tutaj.

Nadal jednak kupuję płyty CD, w końcu na czymś trzeba tę muzykę kupić. Z praktycznego punktu widzenia tylko po to, aby je po przyjeździe do domu skonwertować do FLAC. Niestety rynek w Polsce jeszcze nie doszedł do poziomu, aby dowolną płytę można było kupić w dobrym formacie plikowym i swobodnie przenieść do swojego systemu. Mam nadzieję że to jednak, wcześniej czy później nastąpi i płytę będzie można swobodnie kupić, a następnie ściągnąć do domu przez Internet.

Projekt Buffalo II DAC – cz.4

Po kilku tygodniach oczekiwania dotarły zamówione transformatory zasilające do Buffalo i planowanego zasilacza do Squeezeboxa.

Buffalo II z nowyum docelowym tranformatorem

Buffalo z nowym docelowym transformatorem

W obu przypadkach zamawiałem transformatory projektowane do konkretnego rozwiązania i wykonywane na zamówienie w specjalistycznej firmie. W przypadku Buffalo był to toroid w wersji ‚for audio’ z ekranowaniem i odrębnymi uzwojeniami. Moc rdzenia 50VA około 2 krotnie przekracza zapotrzebowanie przetwornika, ale z drugiej strony będą do niego podłączone zasilacze typu ‚shunt’, które niezależnie od obciążenia pobierają stały prąd. Przy okazji podłączenia nowego transformatora dokonałem zmian w regulacjach źródeł prądowych zasilaczy. Placid do zasilania modułu przetwornika wyregulowany jest na wydajność 350mA, co przy obciążeniu przez Buffalo prądem rzędy 290mA daje około 60mA zapasu wydajności. Placid BP do moduły wyjścia wcześniej miał ustawione w instrukcji 250mA na gałąź, ale w pomiarach wyszło, że sam stopień wyjściowy pobiera około 90mA bez obciążenia i niepotrzebnie było ponad 160mA zapasu. Zmniejszyłem prąd źródła do 150mA i teraz jest około 60mA zapasu, a w dodatku znacznie zmniejszyło się wydzielanie ciepła zasilaczu.

Ostatecznie udało mi się ustawić następujące parametry:

  • Placid: 5,5V , 350mA (60mA nadmiaru pod obciążeniem Buffalo II)
  • Placid BP: +/- 15V, 150mA na gałąź (60mA nadmiaru pod obciążeniem IVY III)
Zasilacze i transformator

Zasilacze i transformator

Nowy transformator został podłączony i Buffalo na razie gra na ‚rozgrzewkę’. Zasilacze trochę się grzeją, ale w granicach normy. Możliwe, że w przypadku Placida zastosuję jeszcze zwiększenie pojemności kondensatora za prostownikiem z 1000uF na co najmniej 2x większy, co ostatnio było sugerowane na forum TPA. Do zrobienia na koniec będzie oczywiście włożenie układu do obudowy.

Transformator do Buffalo z Toroidy.pl

Transformator do Buffalo z toroidy.pl

Drugi transformator będzie do projektowanego właśnie zasilacza liniowego do Squeezebox Touch. Zdecydowałem się zbudować zasilacz stabilizowany na niskoszumnym układzie Linear Technology LT1085CT, który nominalnie daje napięcie 5V przy obciążeniu 3A (w obudowie TO220) lub 5A (w obudowie TO227),  a poza tym wymaga tylko 1,5V różnicy napięć pomiędzy wejściem, a wyjściem żeby poprawnie działać. Do tego układu dojdzie jeszcze mostek prostowniczy Graetza na szybkich diodach, dławik i kilka kondensatorów. Założeniem jest wpakowanie tego do małej aluminiowej obudowy, która będzie służyła jednocześnie jako radiator dla stabilizatora.

Tranformator do zasilacza do Squeezeboxa z toroidy.pl

Transformator do zasilacza do Squeezeboxa z toroidy.pl

MiniDAC.1 cz.1

Zgodnie z zapowiedziami z tego wpisu dziś prezentuję prototyp MiniDAC’a  wykonanego dla siebie. Układ bazuje na identycznych modułach jak w tamtym wpisie, czyli odbiornik CS8416 i przetwornik PCM1798. Oba DACe różnią się głównie stopniem zaaplikowanych modyfikacji. Aby uniknąć nieporozumień, mojego DAC’a nazwałem MiniDAC.1, a taki sam układ przygotowany dla kolegi i opisany wcześniej nazwałem MiniDAC.2. Przetworniki mają możliwość współpracy ze źródłami sygnału cyfrowego SPDIF Coaxial oraz Toslink aż do 24bit /192kHz, ale w praktyce testuję je maksymalnie z sygnałem 24bit/96kHz. Na niektórych forach DIY audio określa się je jako ‚nowe „Lampucery” mini”.

MiniDAC.1 CS8416-PCM1798 - prototyp

Jak widać na załączonym wyżej zdjęciu, zastosowałem nieco inny filtr sieciowy oraz transformator TS40/51, a także dołożyłem jeszcze jeden mały zasilacz. Ale po kolei, moja wersja od fabrycznego oryginału różni się następującymi zmianami, które opisałem w poprzednim wpisie:

  • zamiana kanałów L i R w na wyjściu,
  • zmiana rezystorów sprzężenia zwrotnego w stopniu wyjściowym z 1k5 na 1k, aby zniwelować DC offset oraz ustawić poziom wyjściowy na 2V. Uwaga. Ta zmiana dotyczy tylko wersji z rezystorami 1k, 1k5 w okolicach stopnia wyjściowego. Oprócz tego na rynku jest również dostępna wersja tego modułu z rezystorami 22k, która najprawdopodobniej nie wymaga tej modyfikacji.

Oprócz powyższych zaaplikowałem jeszcze ‚swoje’ modyfikacje.

Usunięcie układu scalonego U10 – CD4053 po spodniej stronie płytki i wlutowanie zworek dla sygnału L i R oraz eliminacja układu zasilania +/-6,8V. CD4053 był zastosowany jako układ wyciszania wejścia, w przypadku braku sygnału z odbiornika. Niestety układ ten nie spełniał swojej roli, bo działał zbyt wolno i przy zmianie ‚gęstych’ sygnałów i tak słychać było niewielkie trzaski. Poza tym, ten scalony element przełączający miał niestety dość negatywny wpływ na dźwięk, co objawiało się pewną ‚szorstkością’ w brzmieniu, głównie średnicy. Po wylutownaniu układu, wyeliminowałem również z płytki proste zasilacze, które w tym momencie okazały się zbędne. Usunięte elementy: R4, R5, D4,D5, C18,C19, C24, C27.

Kondensatory zasilania stopnia wyjściowegoWykorzystując miejsce po zasilaczu do układu wyciszania wlutowałem pomiędzy +12V i -12V, a masę kondensatory 220uF/16V Elna Cerafine, które poprawiły nieco układ zasilania wzmacniaczy operacyjnych stopnia wyjściowego. Pierwotnie na płytce przetwornika nie było ani jednego kondensatora elektrolitycznego odsprzęgającego zasilanie wzmacniaczy, a jedynie niewielkie kondensatory ceramiczne 100nF SMD.  Najbliższe elektrolity były na płytce zasilacza, podłączonej stosunkowo cienkimi przewodami. Nowe kondensatory ustabilizowały nieco zasilanie, ale docelowo należałoby odsprzęgnąć każdy wzmacniacz operacyjny parą 10uF/25V pomiędzy zasilaniem, a masą układu.

OS-CONy i SilmicKolejną modyfikacją, była wymiana kondensatora osprzęgającego odbiornik TOSLINK  – C1 na Sanyo OS-CON 10uF/6.3V oraz kondensatora zasilania układu odbiornika C23 na Sanyo OS-CON 100uF/10V. Dodatkowo zamieniłem jeszcze kondensator w obwodzie zasilania stopnia analogowego przetwornika PCM1798 – C4 na Elna Cerafine 220uF. Planuję jeszcze dolutować kondensatory 10uF/6,3V OS-CON równolegle do C42, aby poprawić zasilanie PCMa.

Poprawka zasilaniaWykorzystując fakt, że zastosowany przeze mnie transformator TS40/51 posiada trzy napięcia wyjściowe, zmodyfikowałem również płytkę zasilacza. W pierwotnej wersji wszystkie stabilizatory napięcia dodatniego były zasilane ze wspólnego kondensatora C34. Układ taki filtrował w niewielkim stopniu zakłócenia w.cz. poprzez dławiki L2, L3. Ponadto stabilizatory +5V miały trochę cięższe zadanie, bo musiały redukować napięcie aż z 17V, przez co dość się grzały. Zmieniłem to odlutowujac dławiki od strony C34 i podając na nie napięcie z osobDodatkowy zasilacznego prostownika, który podawał 8V z dodatkowego uzwojenia transformatora. Zmiana ta odseparowała zasilanie wzmacniaczy operacyjnych oraz układów przetwornika i odbiornika. Dodatkowo kable z transformatora przewinąłem przez rdzeń ferrytowy zmniejszając w ten sposób zakłócenia, jakie mogłyby się przedostać z części cyfrowej do analogowej przez transformator. Niestety nie eliminuje to wszystkich możliwych dróg zakłóceń, gdyż cały zasilacz ma dosyć słabo zaprojektowane prowadzenie mas układów cyfrowego i analogowego, które na płytce zasilacza są ze sobą połączone. Aby to poprawić, należałoby zaprojektować całkiem nowy zasilacz z rozdzieleniem mas.

Po wszystkich zmianach przetwornik ten gra lepiej niż Squeezebox TOUCH, z którym współpracuje. Dźwięk jest znacznie bardziej otwarty i bezpośredni, a granice instrumentów lepiej określone. Zakres górnych tonów i wybrzmień jest zbliżony i pojawia się coś co niektórzy nazywają ‚powietrzem’.

W planach mam jeszcze całkowite wyeliminowanie stopnia analogowego i przetwornika prąd-napięcie na wzmacniaczach operacyjnych poprzez zastąpienie go układem lampowym i konwersją pasywną na rezystorach. Po głowie chodzi mi tutaj proponowany przez Mr. Lampizatora układ SRPP na 6n6p lub w wersji mikro na 6n16b.

MiniDAC.2 24/192 – CS8416+PCM1798 cz.1

MiniDAC PCM1798+CS8416

Zakończyłem pracę nad uruchomieniem małego DAC’a dla kolegi. Zadanie wyglądało na  proste. Wziąć gotowe moduły przetwornika i zasilacza wyprodukowane daleko za Wielkim Murem (znane jako „nowa Lampucera mini”), dodać transformator, podłączyć do sieci, źródła sygnału SPDIF oraz wzmacniacza i powinno grać. No i zagrało, ale okazało się od razu, że trzeba poprawić to i owo, żeby grało dobrze.

Na początku okazało się, że w produkcji kabelka wyjściowego ktoś pomylił kanały i lewy grał prawym, a prawy lewym. Zadanie względnie proste – wyciągnąć kabelek z oprawki, zamienić czerwony z białym i wmontować z powrotem. Bułka z masłem.

Drugie zadanie było bardziej skomplikowane. Otóż, w porównaniu do CD i Squeezeboxa DAC grał wyraźnie lepiej – znaczy się głośniej, co utrudniało bezpośrednie porównania, bo prawie każdy sprzęt grający głośniej niż konkurencja wydaje się na początku być fajniejszy (vide słynne loudness wars wytwórni płytowych). Dodatkowo okazało się, że układ ma na wyjściu napięcie stałe 0,7V – dużo za dużo. Analiza schematu i płytki pokazała, że bracia Chińczycy przekombinowali z układem wyjściowym i włożyli dwa rezystory inne niż wymagałby zdrowy rozsądek i poprawnie zaprojektowany układ.  Recepta była prosta, wykonanie nieco trudniejsze, bo okazało się, że nie mam w swoich zapasach pasujących rezystorów SMD  i musiałem zastosować obejście w postaci zwykłych rezystorów 1k  przylutowanych w miejsce wylutowanych 1k5. Po ponownym włączeniu i pomiarach okazało się, że mod pomógł. Poziom sygnału wyjściowego jest taki jak być powinien, tj. porównywalny z CD i Squeezeboxem, a offset na wyjściu spadł w okolice pojedynczych mV.

Dobra, a teraz jak to gra. Gra całkiem fajnie, może trochę efekciarsko i z fajerwerkami, bardzo bezpośrednio, co czasami może się nie podobać, ale w większości muzyki się to sprawdza. Nie jest może tak wyrafinowany jak dźwięk ze Squeezboxa Touch, ale w porównaniu z moim starym CD Onkyo Integra gra zdecydowanie lepiej i słychać dużo więcej. Ponadto daje radę obsłużyć gęste formaty typu 24bity/96kHz  (a podobno nawet 192kHz, czego nie sprawdziłem, bo nie mam takiego źródła cyfrowego).

A tak to wygląda w całości

DAC trafi jutro do kolegi, który zajmie się krytycznymi odsłucham i wymyśli dla niego obudowę, bo na razie całość zmontowana jest na desce, jak na porządny prototyp przystało. Ja tymczasem zajmę się takim samym układem, który wcześniej zmontowałem dla siebie. Tyle że mój jest dużo mocniej popoprawiany.

Ale o tym innym razem…