Koncertowo – Tomasz Stańko Quartet

W piątek 27 maja w Filharmonii Wrocławskiej miał miejsce trzeci koncert z cyklu Akustyczny Jazz. Tym razem wystąpiła polska legenda trąbki – Tomasz Stańko wraz z trójką młodych utalentowanych muzyków: Dominika Wanii – grającego na fortepianie i elektrycznym pianinie fendera, Michała Barańskiego grającego na kontrabasie oraz Olavi Louhivuouri grającego na perkusji. Ten ostatni wystąpił również na ostatniej płycie Tomasza Stańki – „Dark Eyes”.

Tym razem promocja koncertu była znacznie lepsza niż poprzednio i sala wypełniona była szczelnie słuchaczami, mimo iż w tym samym czasie w Hali Orbita swój koncert dawała Katie Melua. Na szczęście pan Tomasz Stańko ma we Wrocławiu wiernych fanów.  Repertuar koncertu był przekrojem twórczości Tomasza Stańki. Zagrano zarówno utwory z ostatniej płyty Dark Eyes, jak również z wcześniejszych płyt. Panowie zagrali z pełnym oddaniem swemu dziełu, co było zarówno słychać jak i widać. Każdy utwór kończył się owacjami, a na koniec bisowano dwukrotnie.

Bardo dużym pozytywnym zaskoczeniem było dla mnie nagłośnienie koncertu. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich koncertów z cyklu Akustyczny Jazz, gdzie były problemy z dominującą perkusją i prawie niesłyszalnym kontrabasem, tym razem zmieniono całkowicie system nagłośnieniowy. Wykorzystano również piękną akustykę Filharmonii.  W rezultacie dało to bardzo wyrównaną słyszalność wszystkich instrumentów. Praktycznie koncert był nagłośniony tak, jakbyśmy go słuchali w domu na porządnym zestawie HiFi, ale nie traciło się nic z uroku grania na żywo. Trąbkę pana Tomasza było bardzo dobrze słychać z miejsca gdzie stał. 🙂 Mam nadzieję że przy następnych realizacjach z cyklu również nie zabraknie takiego podejścia i będzie to już obowiązujący standard nagłośnienia.

Na koniec krótka informacja dotycząca następnych koncertów z serii Akustyczny Jazz. 20 października zaplanowany jest koncert Motion Trio, a na początku grudnia koncert Big Bandu Akademii Muzycznej we Wrocławiu pod kierownictwem profesora Aleksandra Mazura.

Reklamy

Koncertowo jazzowo we Wrocławiu

Wczoraj miałem być na koncercie Charliego Hadena. Bilety były kupione, opiekunka dla dzieci uzgodniona i … w poniedziałek niestety koncert odwołano, bo Charlie Haden znalazł się w szpitalu :(. Planowane jest powtórzenie koncertu w październiku, ale jeszcze nie wiadomo kiedy dokładnie. Szczegóły będą dostępne niedługo.  Szybkiego powrotu do zdrowia Charlie i do zobaczenia w październiku.

W piątek będzie za to koncert Tomasza Stańki w Filharmonii Wrocławskiej w ramach cyklu „Akustyczny Jazz”.  Byłem już na dwóch koncertach z tego cyklu i muszę przyznać, że było warto. Mam nadzieję, że tym razem organizatorzy zadbali o odpowiednie działania marketingowe i widownia będzie pełna, tym bardziej, że w tym samym czasie w Hali Orbita wystąpi Katie Melua i część wielbicieli Stańki i Melua musiała dokonać wyboru. Ja nie miałem problemu i wybrałem Stańkę 🙂

Poza tym szykuje się prawdziwie muzyczna jesień.  W październiku ma być ten przesunięty koncert Charliego Hadena, ale już w listopadzie będzie klęska urodzaju.

Najpierw 6 listopada zapowiadane są dwa koncerty sław muzyki Jazzowej. W ramach Ethno Jazz Festiwalu wystąpi Pat Metheny, natomiast w ramach Jazztopadu wystąpi Sonny Rolins. Szkoda że organizatorzy się nie dogadali i nie ustalili odrębnych dat koncertów. Będzie trzeba podjąć trudną decyzję, na który koncert się wybrać.

Ponadto 27 listopada wystąpi legendarny Paco de Lucia w ramach festiwalu Gitara 2011. Tutaj na szczęście nie ma problemu z kolizją innego wydarzenia.

Koncertowo – Marcin Wasilewski Trio – Faithful

Wczoraj byłem na świetnym koncercie grupy Marcin Wasilewski Trio. Koncert promował ostatnią płytę zespołu „Faithful”. Trio gra już 19 lat i dało się poznać również jako akompaniatorzy Tomasza Stańki na płytach „Soul of Thing” oraz „Dark Eyes”. Do 2008r występowali jako Simple Acoustic Trio, ale po przejściu do skrzydła legendarnej wytwórni ECM za namową jej managera zmienili nazwę na wywodzące się od nazwiska pianisty Marcin Wasilewski Trio. Zespół tworzą: Marcin Wasilewski – fortepian, Sławomir Kurkiewicz – kontrabas oraz Michał Miśkiewicz – perkusja. Dwóch ostatnich panów miałem już okazję słyszeć dwa tygodnie wcześniej na koncercie Majewski Miskiewicz plays Komeda.

Marcin Wasilewski Trio - Faithful

Marcin Wasilewski Trio - Faithful

Muzycznie było świetnie, chłopaki zagrali materiał z nowej płyty z nieco większą dynamiką i werwą niż na płycie, która prezentuje się bardziej spokojnie i mniej dynamicznie , ale … nie ma co porównywać muzyki jazzowej granej z płyty z ta na żywo. To zupełnie inna muzyka, jak na jazz przystało zawsze jest tu miejsce na improwizacje i swobodne interpretacje tematów.

Niestety koncert był dosyć słabo rozreklamowany w mediach i przyznaję, że gdybym nie był na poprzednim koncercie z serii „Akustyczny Jazz”, to nie wiem, czy dotarła by do mnie ta informacja. W sumie to Filharmonia wypełniona była w jednej trzeciej.

Realizatorsko było nieco lepiej niż na ostatnim koncercie Majewski Miśkiewicz Plays Komeda, ale też nie obyło się bez zgrzytów. O ile fortepian było słychać bardzo dobrze, to kontrabas ginął w tle, nad wszystkim dominowała perkusja i to bez zbytniego nagłaśniania. Ale zdaję sobie sprawę że koncert był tylko ‚dogłaśniany’, a nie nagłaśniany i że bez konkretnej mocy trudno było się kontrabasowi przebić.

Po koncercie była możliwość kupienia płyty i pozyskania autografów artystów, z której oczywiście skorzystałem.

Z dodatkowych informacji jazzow0-koncertowych mam jeszcze dwie dobre wieści z Wrocławia:

  • 24 maja o 20tej w Imparcie wystąpi Charlie Haden Quartet West – legenda kontrabasu z projektem, który w tym roku obchodzi swój 25 jubileusz. Kto wie czy to nie będzie jedyna okazja, żeby usłyszeć Charliego Hadena na żywo we Wrocławiu. O tym koncercie również dowiedziałem się dopiero dziś, ale już wiem że na nim będę. Bilety bezpiecznie czekają już w szufladzie.
  • 27 maja o 19tej  w Filharmonii wystąpi Tomasz Stańko z nowym międzynarodowym projektem  – również w ramach serii Akustyczny Jazz. Oczywiście też będę, bilety również czekają w szufladzie.

Komeda – koncertowo

Dziś była 80 rocznica urodzin Krzysztofa „Komedy” Trzcińskiego. I z tej właśnie okazji byłem na koncercie jemu poświęconym. Mało brakowało, a w ogóle bym o nim się nie dowiedział. Dopiero około 14tej dotarł do mnie krótki artykuł, że w  Filharmonii Wrocławskiej wystąpi Miśkiewicz/Majewski Quintet Plays Komeda. Wystarczył jeden telefon do kasy Filharmonii. Bilety na szczęście jeszcze były, tak więc o 19tej byłem już gotowy do tego wydarzenia (tj. siedziałem na widowni czekając na rozpoczęcie koncertu).

Na scenę wyszedł Quintet w składzie: Henryk Miśkiewicz – saksofon, Robert Majewski – trąbka, Wojtek Majewski – fortepian, Sławomir Kurkiewicz – kontrabas (w zastępstwie nieobecnego Jacka Niedzieli) oraz Michał Miśkiewicz – perkusja.

Koncert rozpoczął  się  od „Ballad for Bernt” z filmu „Nóż w wodzie” Romana Polańskiego, który Komeda dedykował Berntowi Rosengreenowi.  Kolejna była zapowiedziana po czesku „Szara Kolęda”, a następnie „Ja nie chcę spać” – niestety bez wokalu, ale za to z dużą dozą jazzowej improwizacji 🙂  Dalej było kilka utworów po kolei i bez przerwy, których tyłułów już nie zapamiętałem. Koncert skończył się bisem z „Kołysanką” z Dziecka Rosemary. Było super, solowe popisy artystów, ‚dialogi’. Interpretacja czasem nieco inna niż ta, która była mi znana, ale wiadomo, na koncercie nie zawsze jest dokładnie tak, jak na płytach … i o to chodzi. Niestety to tylko półtorej godziny, a chciało by się więcej.  Żeby nie było smutno, to właśnie w tle leci sobie płyta „Tribute to Komeda” Marysi Sadowskiej 🙂 Też fajne, tylko inaczej.

Ciekawa była formuła koncertu zapowiadanego z cyklu ‚Akustyczny Jazz’. Akustycznie, ale z nagłośnieniem, co powodowało, że były i bardzo cicho  i  po chwili bardzo głośno. Z tego cyklu zaplanowane są jeszcze dwa koncerty w maju: Marcin Wasilewski Trio, które wystąpi 8 maja i projekt Tomasza Stańki  27 maja. W planach są jeszcze dwa koncerty w drugiej połowie roku.

Oczywiście nie obyło się bez zakupów płytowych, tym razem łupem padły dwie płyty Miśkiewicza i tak właśnie rośnie sobie dalej moja płytoteka 😉

Komeda

Niedługo (27 kwietnia) zbliża się 80 rocznica urodzin Krzysztofa Komedy Trzcińskiego. Genialnego kompozytowa i pianisty jazzowego lat 50tych i 60tych ubiegłego wieku. Niestety w tym miesiącu (23 kwietnia)  będzie również 42 rocznica jego tragicznej śmierci. Z tej okazji wczoraj i dzisiaj Gazetę Wyborczą można było kupić z dodatkową płytą CD z muzyką filmową oraz video-cd z wywiadami z ludźmi, którzy go znali i z nim współpracowali.

Zawartość płyty CD to zbiór wybranych utworów z jego bogatej gamy kompozycji muzyki filmowej, głównie z filmów Romana Polańskiego, ale nie tylko. Znajdziemy tutaj i motywy z „Noża w Wodzie”, jak również z „Matni”, „Nieustraszonych zabójców wampirów” oraz z „Dziecka Rosemary”. Na płycie video CD znajdują się zarejestrowane wspomnienia żony artysty, oraz ludzi, którzy z nim współpracowali: Tomasza Stańki, Romana Polańskiego i innych.

Oczywiście wydawnictwo to nie oddaje bogactwa muzyki Komedy, który tworzył nie tylko muzykę filmową. Ja z przyjemnością oddaję się słuchaniu najbardziej chyba znanej jego płyty – „Astigmatic”. Wczoraj zaś udało mi się wylicytować kilka winylowych wydawnictw „PolJazzu” z jego muzyką. Czekam z niecierpliwością, aż do mnie dotrą.

el muzyka

Muzyka jaka jest, każdy wie. Każdy z nas ma swoje ulubione gatunki, wykonawców, płyty utwory i słucha tego, co mu się  najbardziej podoba.

Jednym z moich ulubionych rodzajów muzyki poza jazzem, klasyką i rockiem jest muzyka zwana ‚elektroniczną’. Opiera się ona głównie na instrumentach generujących dźwięki syntetyczne, czyli tzw. klawiszach, syntezatorach, sekwenserach itp. Jest jednak jakaś magia w starych elektronicznych syntezatorach zaprojektowanych przez Roberta Mooga, co powoduje, że mnie to wciągnęło na dobre.

Zaczęło się od nie pamiętam jakiego już jakiego utworu Jean Michel Jarre’a usłyszanego na walkmanie kolegi w połowie lat 80’tych. Jak dla mnie było to coś zupełnie nieznanego i odjechanego. Do tego pod koniec lat 80’tych w polskiej telewizji był program o nazwie ‚Bliżej Świata’, w którym od czasu do czasu puszczano kawałki koncertów Jarrea z Lyonu i Houston. I to mnie wciągneło. W ciągu dwóch lat zgromadziłem całą dostępną ‚kasetografię’ i zasłuchiwałem się w Oxygenach, Equinoxach, Magnetic Fieldsach i Zoolokach. Później przyszło to samo na płytach kompaktowych przeplatanych od czasu do czasu winylami.

W międzyczasie odkryłem też, że w 3 Programie Polskiego Radia pan Jerzy Kordowicz prowadził audycję „Studio El-Muzyki”. Dzięki niemu odkryłem że muzyka elektroniczna to nie tylko Jarre, ale też Vangelis, Kitaro, Tomita, Mike Oldfield, Tangerine Dream  oraz znakomici polscy klawiszowcy: Marek Biliński, Józef Skrzek, czy Władysław ‚Gudonis’ Komendarek. Tak mnie to wciągneło, że do tej pory od czasu do czasu wyszukuję sobie nieznanych mi płyt tych wykonawców i rozbudowuję swoją kolekcję płyt. Żeby było ciekawiej, to przeważnie w wersji winylowej.

Niestety, pod koniec 2010r audycja „Studio el  muzyki” została zdjęta z ramówki Trójki i nie zanosi się, żeby do niej powróciła, mimo akcji ‚protestacyjnej’ na facebooku, wspartej m.in przez J.M.Jarre’a. Szkoda…

Dziś na przykład trafił na talerz gramofonu „Ogród Króla Świtu” Marka Bilińskiego, a zaraz po nim koncertowy album „Poland – Concert in Warsaw” Tangerine Dream, z zapowiedziami pana Kordowicza.

Jacques Loussier Trio – The Bach Book – 40th Anniversary Album

Jacques Loussier Trio - The Bach Book

Jacques Loussier Trio - The Bach Book

Jedna z perełek mojej kolekcji, do której wracam, gdy chcę sobie poprawić nastrój. Płyta ta to kolejne odkrycie sprzed prawie 10 lat. Mimo iż Jacquess Loussier grał swoje jazzowe interpretacje muzyki J.S.Bacha od 40 lat, to do mojej kolekcji pierwsza jego płyta trafiła dopiero w listopadzie 2000r. Była to płyta również kupiona przypadkowo, bez odsłuchania i zastanawiania się. Ot, była targowa okazja żeby kupić kilka płyt w dobrej cenie i ją wykorzystałem. Nawet nie wiedziałem co to będzie. Wiadome było jedno:  Bach, niewiadome: wykonawcy i interpretacja. Po opisie na opakowaniu domyśliłem się że będzie fortepian, kontrabas i perkusja, ale nie spodziewałem tego w jaki sposób podane. Spodziewałem się jeszcze dobrej realizacji, z których znana była wytwórnia Telarc.

Zaskoczenie płytą było potężne. Po pierwsze,  sama muzyka Bacha podana w nietypowy sposób. Po drugie, improwizacje. Po trzecie, że tak też można zagrać Bacha – mając do dyspozycji niezbyt złożone instrumentarium. Materiał muzyczny jest przekrojem interpretacji muzyki mistrza baroku przez współczesnego pianistę jazzowego. Wybór utworów – same ‚hity’, w sumie nie ma się czemu dziwić. Materiał był przygotowany na jubileuszową płytę wydaną z okazji 40 lecia grania Bacha przez  Jacquesa Loussiera. Płyta zaczyna się spokojnie od Preludium No.1 w C-dur (BMV 846), by potem dać się ponieść dynamicznie rozpoczętemu 5 Koncertowi Brandenburskiemu (BMV 1050).  Następnie uspokajający „Jesu,  Joy of Man’s Desiring”  i dalej zaczyna być znowu bardziej dynamicznie Gavotte  b-mol (BMV 1068), by skończyć trzyutworowym radosnym  Koncertem D-dur na klawesyn (BMV 1054). Za każdym razem gdy jej słucham, towarzyszy mi uśmiech od ucha do ucha, po prostu cieszy mnie to i już.

Od strony brzmieniowej płyta zrealizowana jest na bardzo wysokim poziomie. Instrumenty dobrze spozycjonowane na scenie. Głęboki dźwięk fortepianu. Idealne wybrzmienia wszystkich przeszkadzajek perkusyjnych. Pięknie wyartykułowany kontrabas z wyraźnie zaznaczonymi granicami instrumentu na scenie. Moim zdaniem miód na uszy. Długo nie mogłem się nasłuchać i zapoczątkowało to u mnie małą kolekcję kolejnych płyt Tria oraz, co więcej byciem na koncercie zespołu, jaki miał miejsce w 12 Maja 2001r we Wrocławskiej Filharmonii. Po tym koncercie moja płyta wzbogaciła się o autografy 🙂

Z innych płyt Tria mogę polecić jeszcze „Jacquess Loussier Plays Bach” oraz „4 pory roku Vivaldiego”. Warto również zwrócić uwagę na interpretację muzyki Erica Satie.

Jacques Loussier Trio – „The Bach Book” 40th Anniversary Album – Telarc Jazz – CD-83474.

Skład: Jacques Loussier – piano, Vincent Charbonier – bass, Andre Arpino – drums