cyfrowy winyl

W ubiegłym tygodniu brałem udział w „warsztatach gramofonowych” we wrocławskim „FUSICu”. Pierwsza prezentacja dotyczyła praktycznych  regulacji gramofonu, natomiast druga ramion i wkładek Ortofona.

O ile omówienie i prezentacja ramion i wkładek była standardowo, ot pokazanie co jest, jak wygląda i zaserwowanie nieco opowieści i anegdot, to druga ‚praktyczna’  jej część była dosyć nietypowa. Otóż, była to prezentacja brzmienia wkładek gramofonowych ‚bez gramofonu’. Znaczy się gramofon był, nawet miał płytę położoną na talerzu i ta płyta się kręciła i grała muzyka. Tyle że nie z tej płyty i tego gramofonu. W zamian do wzmacniacza był położony profesjonalny rejestrator DSD Korg MR1000 z którego była robiona prezentacja.  Prowadzący wytłumaczył o co chodzi: materiał z płyt był zgrany z wykorzystaniem różnych wkładek Ortofona, transformatora Step-up i przedwzmacniacza do urządzenia rejestrującego (wspomnianego wcześniej KORGA), z którego później były również te nagrania odtwarzane. Prezentowana muzyka faktycznie była bardzo „winylowa” i słychać było wyraźne różnice pomiędzy MM (Ortofon 2M Black) a MC (Ortofon Rondo i SPU). Do tego, jak zapewniał prezentujący to Pan Mirek dochodzi wygoda w żonglowaniu różnymi wkładkami. Wystarczy zamontować jedną wkładkę, zgrać na niej swoją płytotekę, później kolejną i tak do końca kolekcji wkładek. A później już można się cieszyć super dźwiękiem, nie zużywając przy tym ani płyt, ani gramofonów. Ale czy o to chodzi? W przypadku przejścia z CD na pliki sprawa jest łatwiejsza, teoretycznie format zapisu jest taki sam i dobry odtwarzacz strumieniowy jest w stanie działać praktycznie tak jak napęd CD. A jak potraktować takie rozwiązanie? Przecież to jawne odejście od analogowego zapisu dźwięku, teoretycznie kodowanie DSD jest znacznie bardziej bliskie działaniu analogowemu przetwarzaniu niż „dyskretny” PCM, ale zawsze zostaje ta nutka niepewności, czy aby na pewno jest to samo. W sumie DSD jest standardowo wykorzystane jako kodowanie w formacie SACD, który od kilku lat przebija się w audiofilskich sprzętach. Myślę, że zaprezentowane podejście dla analogowych purystów będzie jednak na tyle rewolucyjne, że nie każdy się z nim zgodzi.

Chociaż z drugiej strony coraz więcej sprzętu jest budowana o cyfrowe stopnie końcowe we wzmacniaczach. Prekursorem był tu TACT, który wypuścił wzmacniacz o podobnym działaniu (słynny TACT Millenium) ponad 10 lat temu . W tej chwili wzmacniacze klasy D, to standard w amplitunerach kina domowego i coraz częściej w stereofonicznych systemach audio (głównie bazujące na układach Tripatch).

P.S. sprawdziłem tego Korga MR1000. Całkiem niezłe urządzenie. Przenośne, pozwala na zgranie kilku godzin muzyki w DSD 1-bit 5.6MHz oraz oczywiście gęste PCM aż do 24bit/192kHz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s