Gainclone – najprosztszy wzmacniacz DIY

Gainclone od frontu - w zasadzie nie ma czego oglądać.

Dziś będzie o wzmacniaczu, który od kilku lat robi furorę na forach dyskusyjnych o DIY Audio. Jest to ‚klon’ oparty na konstrukcji i koncepcji wzmacniacza Gaincard produkowanego przez 47Lab (Sakura Systems) w Japonii. Pierwowzór był bardzo prosty, oparty o scalone wzmacniacze LM3875 produkowane przez National Semiconductors, garść elementów towarzyszących, cieniutkie okablowanie wewnętrzne i mocny transformator. Powstało wiele projektów ‚klonów’ oparte o kości LM1875, LM3875, LM3886, w konfiguracjach odwracających i nieodwracających, z różnymi buforami i stopniami wejściowymi. Układ na forach został ochrzczony jako ‚Gainclone’. Jednym z wielkich popularyzatorów klonowania był Peter Daniel z Kanady, udzielający się na diyaudio.com oraz na forum audiostereo.pl. Peter zajmuje się również komercyjną stroną klonowania i oferuje w na swojej stronie internetowej www.audiosector.com zestawy do samodzielnego montażu. Wystarczy je zmontować, dołożyć obudowę, gniazda i transformator i można się cieszyć swoim klonem.

Niewiele mam w środku.

Konstrukcja wykorzystuje scalony wzmacniacz mocy pracujący ze wzmocnieniem napięciowym 30dB. W zasilaniu każdego kanału zastosowane są nieduże jak na wzmacniacz mocy kondensatory rzędu 1000-2000uF, napięcie z transformatora prostowane jest przez bardzo szybkie diody prostownicze (osobne mostki Graetza dla dodatniej i ujemnej gałęzi zasilania), a transformator ma wydajność znacznie przekraczającą wymagania samych kości. Taka konfiguracja powoduje, że układ w razie zwiększonego zapotrzebowania na prąd nie pobiera go z ‚rezerwuarów’ jakimi zazwyczaj są kondensatory zasilacza, a pobiera go praktycznie bezpośrednio z transformatora. Są również konstrukcje, gdzie stosuje się większe kondensatory w zasilaniu, podobnie jak to ma miejsce w typowych wzmacniaczach mocy.

Trzy płytki, trochę kabelków

Mój wzmacniacz powstał najpierw jako prototyp połączony ‚na pająka’, a później trafił na płytki drukowane.  Oparty jest na wzmacniaczach LM3875TF oraz dość dobrych komponentach towarzyszących, zalecanych w różnych projektach. Zastosowałem rezystory Caddock oraz Rikken, kondensatory Rubycon Black Gate oraz Panasonic FA, diody OnSemi MUR860, tranformator 300VA w wersji audio robiony na zamówienie. Okablowanie wewnętrzne to Kimber oraz Audiquest. Obudowa stalowo-aluminiowa. Układ docelowy zmontowałem na płytkach drukowanych z zamówienia grupowego na audiostereo.pl. Przy projekcie zastosowałem minimalistyczne podejście do samej obudowy. Żadnych wodotrysków z przodu. Jedna para wejść, jedna para wyjść, zasilanie, bezpiecznik i wyłącznik. Wzmacniacz od początku miał współpracować z przedwzmacniaczem.

Zbliżenie na moduł wzmacniacza.

Pierwszy prototyp powalił na kolana używanego przeze mnie Creeka 4330, dodając do muzyki więcej przestrzeni i wigoru. Muzyka nabrała tempa, dynamiki, czego w przypadku Creeka niestety brakowało. Dodatkowo zadziwiło mnie to, że praktycznie nie było problemów z uruchomieniem, szumami własnymi, czy brumem. Pierwotnie układ zbudowałem jako tzw. dual mono. Każdy kanał miał niezależny transformator sieciowy, płytkę prostowników i płytkę wzmacniacza. Układy łączyły się tylko w jednym punkcie wspólnej masy.  Po przełożeniu do nowej obudowy i zamówieniu lepszego, mocniejszego transformatora, zamiast dwóch zwykłych okazało się że stosowanie osobnych mostków prostowniczych daje niestety spory przydźwięk sieciowy, dlatego po różnych próbach prowadzenia przewodów wyszło mi, że najlepiej to gra, jak się zastosuje jeden wspólny zasilacz dla obu kanałów. Wyeliminowało to brumienie całkowicie i wzmacniacz gra bez zastrzeżeń. Wzmacniacz współpracuje z przedwzmacniaczem pasywnym opisanym tutaj. Praktycznie osiąga moc około 50W na kanał i spokojnie daje radę wysterować moje kolumny. Bardzo dobrze spisuje się przy nocnym i normalnym słuchaniu. Niestety przy bardzo głośnym słuchaniu wychodzą jednak ograniczenia w mocy wyjściowej i wzmacniacz potrafi grać basem totalnie oderwanym od pozostałej części sygnału muzycznego.

Widok z tyłu - wejście sygnału, wyjście na kolumny oraz zasilanie.

Obecnie używam go głównie jako wzmacniacza ‚zapasowego’,  lub gdy robię zmiany i testy innych wzmacniaczy.

About these ads

4 responses to “Gainclone – najprosztszy wzmacniacz DIY

  1. Dobry wieczór,
    Składam GC. PCB sygnowane djzibi z allegro. Komponenty: Panasonic FC, rezystory 0207 Beyschlag 1%.
    Caddocki i Rikeny da się kupić, BG „kicha”, ale czy gra jest warta świeczki? Nie chodzi mi rzecz jasna o zaoszczędzenie stówy albo dwóch, tylko o opinię kogoś kto słuchał to i owo. Wzmak będzie prezentem (nietuzinkowym mam nadzieję) i oszczędzanie to ostatnia rzecz która mnie interesuje.
    Bardzo mi się spodobał ład wewnętrzny Twojego GC, a w szczególności chassis z „płotkiem”od strony trafa. Mała rzecz , a jak cieszy. Nie do końca rozgryzłem (patrząc na zdjęcia) okablowanie wewnętrzne. Możesz zdradzić tajemnicę, gdzie jest Audioquest i Kimber? Kable i złącza to chyba najmniej doceniana strona w całkiem niezłych konstrukcjach, ot choćby Creek 4330, którego notabene również ciągle używam.
    Pozdrawiam
    Slawo

  2. Moim zdaniem jak na pierwszy raz nie warto się od razu pakować w drogie komponenty typu BG. Istnieje wiele szkół budowania gainclona i na dobry początek wystarczy ta ‚średnia’ półka oparta na solidnych sprawdzonych elementach, ale bez przesady. Kondensatory Panasonic FC są wystarczająco dobre.
    Co do okablowania: audioquest łączy gniazda chinch z płytkami (ten granatowy) natomiast Kimber to ‚rozszyty’ 4PR (kabelki czarne i brązowe) i wykorzystałem go do łączenia płytek prostownika z płytkami LMów oraz płytek LMów z gniadami głośnikowymi.

    • Dzięki za odpowiedż. Nabyłem na a..g.o komplet rezystorów do GC (0,5%, 25 ppm). Może przelutuje w przypływie szaleństwa ;-) Czy obudowa Twojego Obywatela GC to Galaxy Maggiorato 230×280 z http://www.modu.it, czy tez jakieś inne żródło? Generalnie obudowy dla DIY to dla mnie największy problem – Hudrogig lub Armel, lub trzeba ściagać z zamorskich krajów. Probowałem zainteresowac firme we Wrocławiu do wyprodukowania zaprojektowanej przeze mnie obudowy do Drakuli (z użyciem okrągłych VU-mterów na przednim panelu), ale cena prototypu (1 szt) w wysokości 1400 zł powaliła mnie. jak z tym fantem – obudowy – radzisz sobie – bo są na prawdę super.
      Slawo

      • Moja obudowa to faktycznie wspomniane Galaxy, jednakże kupiłem ją bardzo dawno temu na wspomnianym portalu aukcyjnym. Niestety z fajnymi obudowami jest spory problem. Ostatnie ‚dzieło’ wpakowałem do obudowy po terminalu miniITX dorabiając tylko przedni panel z 6cm paska anodowanego aluminium. Jeśli chce się mieć coś fajnego to zostaje albo zlecanie, albo import z Chin lub Włoch.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s